int(5491)

Wojna w Ukrainie a transport. Gdzie szukać rozwiązań?

Od wielu miesięcy przewoźnicy muszą mierzyć się z wieloma wyzwaniami: Pakietem Mobilności, Nowym Ładem, Brexitem, niedoborem kierowców, a także efektami ekonomicznymi i obostrzeniami związanymi z COVID-19. Teraz pojawiło się kolejne – wojna w Ukrainie, a wraz z nią wzrost cen paliw, spadek popytu, izolacja rynków wschodnich. Obecna sytuacja na rynku transportowym jest trudna, istnieją jednak rozwiązania, które mogą wpłynąć na jej poprawę. Optymizmem napawa też fakt, że branża jest bardzo elastyczna, co daje nadzieję, że szybko zaadoptuje się do nowej rzeczywistości.

Gwałtownie rosnące ceny paliw

Wojna w Ukrainie oznacza kolejne zakłócenia w łańcuchu dostaw, oraz gwałtowny skok cen surowców energetycznych, w tym paliwa. Zmiany są na tyle dynamiczne, że wielu przewoźników – co widać po wpisach w grupach branżowych w social mediach – poddaje w wątpliwość rentowność prowadzonych przez siebie działalności. Jak poradzić sobie z tą sytuacją?

Przedsiębiorcy, którzy funkcjonują na rynku w oparciu o stałe i długotrwałe zlecenia powinni przeprowadzić audyt swojej działalności, i zabezpieczyć się pod kątem formalnym na nieprzewidziane sytuacje. Jednym z rozwiązań jest zastosowanie klauzuli paliwowej.

  • Maciej Maroszyk
  • Dyrektor Operacyjny Transcash Kancelaria Prawna
  • Klauzula paliwowa to zabezpieczenie umowne, które chroni firmę transportową przed nagłym wzrostem kosztów działalności, spowodowanej podwyżkami cen paliwa. Gdy cena paliwa wzrasta – automatycznie zmienia się cennik za usługi transportowe. Odpowiednia formuła pozwala aktualizować ceny nawet co tydzień.

Warto przy tym mieć świadomość, jak wysoki procent kosztów firmy, stanowi paliwo. 

Za: Przemysław Sowiński, Head of Road Operations at Unico Logistics Poland. Więcej na trans.info 

Nieco wolniej zmieniają się warunki współpracy w ramach tzw. spotu. Przewoźnicy decydując się na pojedyncze zlecenia, przyjmują stawki oferowane przez spedytorów. Należy jednak pamiętać, że zapotrzebowanie na transport wciąż przerasta podaż kierowców. Nie zmieni tego nawet ograniczanie popytu w ramach walki z inflacją. Wiele więc zależy od solidarności samych przewoźników w negocjowaniu frachtów i podejmowaniu ich za odpowiednią cenę.

Jak zachować płynność finansową?

W obecnej sytuacji niezwykle istotne jest też zachowanie płynności finansowej. Ta nie od dziś jest zakłócana przez problemy z przeciągającymi się płatnościami wynagrodzeń za zrealizowany fracht. Powodów tego stanu rzeczy jest wiele, m. in. niska moralność płatnicza. Teraz dochodzi do tego wzrost kosztów utrzymania załadowców i spedytorów. 

Dopóki sytuacja na rynku nie ulegnie stabilizacji, w kryzysowych momentach dobrze rozważyć usługi faktoringowe.

  • Maciej Maroszyk
  • Dyrektor Operacyjny Transcash Kancelaria Prawna
  • Do tej pory dobrym rozwiązaniem było skorzystanie z kredytu odnawialnego na rachunku firmowym. Jednak po ostatnich znaczących podwyżkach stóp procentowych uzyskanie takiego kredytu może być niemożliwe. Banki coraz bardziej przyglądają się przedsiębiorcom i dokładają coraz to nowe wymogi, które często są nie do spełnienia.

    Faktoring w przeciwieństwie do kredytu obrotowego jest łatwym sposobem na uzyskanie szybkiego finansowania za niski procent. Wielu faktorów oferuje zawarcie umowy online, co znacząco ułatwia proces. Bez konieczności wizyty w banku. Pieniądze można otrzymać wypełniając wniosek z dowolnego miejsca w Europie, np. podczas pauzy.

Decydując się na taką usługę, warto wybrać faktora specjalizującego się w finansowaniu branży transportowej, chociażby ze względów proceduralnych. Analogicznie – jeśli posiadamy faktury, które są po terminie płatności, można rozważyć usługi firmy, która przeprowadza windykację na koszt dłużnika.

Kierunek zachód

Przewozy na wschód stanowiły do tej pory zaledwie 3-5% w transporcie międzynarodowym. Choć to niewielka liczba, kryją się za nią historie konkretnych firm, które niejednokrotnie opierały cały swój biznes na przewozach do Rosji, na Białoruś, Ukrainę lub do Kazachstanu czy Uzbekistanu. To powoduje, że mimo apeli o zaprzestanie współpracy z kontrahentami z kraju agresora, oraz licznych protestów aktywistów, do tej pory na Białorusi i w Rosji przebywa ok. 2000-3000 kierowców. 

Dla firm, które dywersyfikowały kierunki swojej działalności, problemem nie powinno być przeorientowanie biznesu na kraje zachodniej Europy. Szczególnie, że cały międzynarodowy łańcuch dostaw, włącznie z Nowym Jedwabnym Szlakiem, dostosowuje się na bieżąco do nowej sytuacji, wyznaczając nowe drogi transportu. 

Należy też podkreślić, iż w obliczu braku konkurencji cenowej, oczy załadowców znów są silnie skierowane na Polskę, będącej jedną z trzech głównych sił transportu drogowego w Europie. Widać to po rosnącej liczbie zachodnich frachtów.

Firmy przewozowe, które w całości operowały na rynku wschodnim, potrzebują jednak więcej czasu na dostosowanie się do nowej rzeczywistości. Problemem jest nie tylko znalezienie nowych kontrahentów, których można doraźnie znaleźć na giełdzie, ale również techniczne dostosowanie floty do wymogów Unii Europejskiej. Transport i Logistyka Polska już 7 marca wystosowała apel do  Andrzeja Adamczyka Ministra Infrastruktury o rekompensatę dla tych przewoźników. Miejmy nadzieję, że jak najszybciej doczekamy się odpowiedzi.

Wszystko jest nauką

Sytuacja, w której się znajdujemy jest dzielona przez wszystkie podmioty działające w branży – przewoźników, spedytorów i załadowców. Wydarzenia, z którymi mamy do czynienia w ciągu ostatnich dwóch lat, powinny być sygnałem do przewartościowania współpracy pomiędzy nimi. Do zmiany wzajemnego nastawienia na podejście partnerskie

Zmienna i nieprzewidywalna rzeczywistość powinna też skłaniać do refleksji na temat wykorzystania możliwości wynikających z przepisów prawa. Przewoźnicy mają narzędzia, którymi mogą się zabezpieczyć. Jednym z nich jest zawieranie w umowach klauzuli siły wyższej w przypadku wystąpienia nadzwyczajnych przeszkód.

  • Paulina Eliasz-Pietrusewicz
  • Radczyni Prawna w TC Kancelaria Prawna
  • Uznaje się, iż siła wyższa to zdarzenie zewnętrzne, niemożliwe (lub prawie niemożliwe) do przewidzenia, którego skutkom nie można zapobiec. Oznacza to, że w sytuacji gdy nagle okazuje się, że nie możemy zrealizować umowy, bo np. 50% kierowców w firmie to obywatele ukraińscy, którzy wrócili do ojczyzny po rodzinę lub walczyć o swój kraj, to możemy powołać się siłę wyższą. Nie ma wątpliwości, że wojna jest przypadkiem siły wyższej, co stanowi podstawę do renegocjacji zawartych umów.

Niepokój jest przejściowy, dajmy sobie czas

Jak wynika z badań Polskiego Instytutu Ekonomicznego, branża transportowa bardzo wyraźnie deklaruje swoje obawy o przyszłość. Jednak, chociaż z dzisiejszej perspektywy powodów do optymizmu jest niewiele, w szerszym kontekście czasowym widać szanse na ustabilizowanie i poprawę sytuacji.

Szybko zmieniają się procesy, które wpływają na rynek transportowy. Widać to chociażby po wspomnianym uszczelnianiu łańcucha dostaw. Złotówka nie straciła tak wiele, jak można byłoby się spodziewać po kraju, za którego granicą toczy się konflikt zbrojny. A po pierwszym załamaniu wartości walut, w krajach sąsiadujących z Ukrainą, możemy spodziewać się stopniowego odbicia. W rozmowie z Rzeczpospolitą, rektor Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu Justyna Osuch-Mallett sugeruje, że w związku z zachwianiem rynków wschodnich, Polska może też stać się przestrzenią inwestycyjną o charakterze globalnym. To wszystko ma przełożenie na codzienne funkcjonowanie firm przewozowych.

W krótszej perspektywie czasu, liczymy na uruchomienie deklarowanych, kolejnych tarcz pomocowych polskiego rządu i Unii Europejskiej. W dalszej – na bliską współpracę z rynkami zachodnimi. Pomimo obaw, widać spore nadzieje na ustabilizowanie sytuacji – szczególnie, że branża transportowa jest bardzo elastyczna, a przewoźnicy dobrze zorganizowani.

Podobne artykuły: